All need is love!!

All need is love!!

piątek, 13 grudnia 2013

One Shot ~Trzy dni~



Ostatniej nocy miałam sen. Szalony sen. Życzenie zostało spełnione. Nie prosiłam o pieniądze czy wielką rezydencję. Ja po prostu chciałam jeszcze jeden dzień z Tobą. Jeszcze jeden dzień, jeszcze chwile, jeszcze raz zobaczyć z Tobą zachód słońca i może byłabym zadowolona. Zostaw mnie. Chcę jeszcze jeden dzień z Tobą...

Siedziałam w bujanym fotelu, który dzieliłam z Federico. Jest moim najlepszym przyjacielem, tak jak kiedyś był przyjacielem równie mojego zmarłego męża Leona. 
Trzymałam syna w swoich ramionach. Natalia, moja córka, siedziała na podłodze i rysowała coś z Federico na kartce. 
To już rok od jego śmierci. Sześć miesięcy temu urodziłam syna,którego nazwałam Lucas.
Natalia to również jego córka. Nagle ktoś przerwał przyjemną ciszę.
-Możemy iść do parku? Chcę pogadać z tatusiem  -spytała. Skinęłam głową i owinęłam dziesięcioletnią dziewczynkę w uścisku.   
-Możemy go zobaczyć.  Muszę tylko położyć spać Lucasa i wtedy możemy pójść na tak długo jak chcesz - odpowiedziałam jak najłagodniejszym głosem.
 -Ubierz już płaszczyk i powiedz Federico, że idziemy. Może zechce popilnować Lucasa - powiedziałam, a Natalia posłusznie pokiwała głową i zbiegła schodami na dół. 
Gdy usłyszałam,że jest już na dole wstałam, nadal trzymając syna w ramionach.
-Jesteś gotowy? Mamy zamiar iść zobaczyć tatusia. Jesteś taki podobny do niego- wyszeptałam patrząc na jego twarz. 
Natalia i Federico byli w salonie, z którego dobiegał hałas.
-Natalia nie! Mówiłem wam sto razy w ciągu ostatniego roku, za każdym razem, gdy ty i Violetta chcecie pójść do niego...
Natalia patrzyła na niego, a łzy spływały po jej twarzy.
-Nie tęsknisz za nim w ogóle? -spytała cichutkim głosikiem, jak by się bała odpowiedzi.
Federico westchnął.
-Natalia, on był moim najlepszym przyjacielem. Brakuje mi go bardzo. I nie powinienem na ciebie tak krzyczeć. Przepraszam, mogę cię przytulić?
Natalia wytarła łzy chusteczką i uściskała go delikatnie.
-W porządku. Ja i mama powinniśmy już iść. Myślę, że chce byś popilnował Lucasa przez ten czas.
Federico wstał z kanapy. 
-Będę go obserwował. Ty i mama potrzebujecie czasu, aby porozmawiać z Leonem, nie martwiąc że małemu jest zimno. Idź po płaszcz, dziś jest naprawdę zimno- powiedział Federico.
____________________________________

Kiedy dotarłyśmy do parku, Natalia przysiadła na schodach obok pomnika. Po jej policzku zaczęły spływać łzy.
-Natalia? Wszystko w porządku? - spytałam, a dziewczynka pociągnęła nosem. 
-Dobrze, po prostu chcę, aby on tutaj nadal był. Szkoda, że wiem, że on mnie nie słyszy- wyjaśniła. Pocałowałam dziewczynkę w czubek główki.
-Wrzuć ten pieniążek do fontanny i pomyśl życzenie. To sprawi, że poczujesz się lepiej. 
Natalia wstała i podeszła do fontanny znajdującej się obok pomnika. 
-Szkoda, że mój tatuś już nie żyje. Chciałabym jeszcze raz poczuć jak mnie przytula -powiedziała i wrzuciła pieniążek do wody.
-Kochanie, pamiętaj, że tatuś już zawsze będzie w Twoim serduszku. - mówiąc to przyłożyłam drobną dłoń Natalii do jej serca.
- Zawsze będzie tutaj. Obiecuję Ci to - dziewczynka uśmiechnęła się blado, ale jednak się uśmiechnęła. Czułam, że moje słowa ją przekonały choć troszeczkę. Chciałam zobaczyć ten piękny uśmiech. Wytarłam jej twarzyczkę z łez, po czym chwyciłam ją za rękę i powoli ruszyłyśmy w stronę grobu.
Tuż po zachodzie słońca powiedziałam do córeczki:
-Natalko, myślę że powinniśmy już iść do domu. Nie wiem jak Fede radzi sobie z Lucasem. Mam nadzieję, że nie płakał. Chodź, sprawdźmy jak daje sobie radę. Dobrze?
Pokiwała głową i wstała z ławeczki znajdującej się koło grobu. Zaciskała łzy w oczach i próbowała być silna. 
-Kocham Cię tatusiu. Zobaczymy się jutro - wyszeptała i delikatnie przetarła dłonią po płycie grobu.
Kiedy dotarłyśmy do domu, otworzyłam przed nią drzwi i powiedziałam:
-Jutro możemy być dłużej przy tatusiu. Prześpij się teraz. 
Gdy dotarłyśmy do jej pokoju Natalia przebrała się w piżamę, umyła się i położyła w łóżku.
-Mamo, możesz spać tu ze mną i z braciszkiem? Nie czuje się zbyt dobrze- spytała cichutki głosikiem.
Skinęłam głową na znak potwierdzenia. Poszłam do pokoju Lucasa i wyciągnęłam go z łóżeczka. Delikatnie stąpając po podłodze wróciłam do Natalii. Położyłam koło niej synka, a sama wygodnie ulokowałam się obok.
  Zaczęłam wpatrywać się w okno. Po kilku minutach zobaczyłam jakąś twarz. Nigdy nie spodziewałam się, abym mogła jeszcze raz ją ujrzeć. Wydawała się taka realna. Wciąż wyglądał pięknie i młodo. Czyżbym już do reszty zwariowała? Nie, to mi się chyba śni.
Łzy spływały po moich policzkach. Jak miałam sobie z tym poradzić? Widziałam go. 
-Leon?- wydusiłam po chwili. Ten widok zaparł mi dech w piersiach. 
Młody mężczyzna zamrugał i przetarł oczy. Wyciągnął rękę, chciałam ją chwycić, niestety.. Niestety, on przenikał przez moją. 
-Violetto wiem,że nie jesteś tu dla mnie. To wspaniałe, że dajesz tyle miłości naszym dzieciom. Natalia naprawdę Cię teraz potrzebuje. Nigdy nie widziałem jej w takim stanie. Przykro mi, że was opuściłem. Przepraszam, że was zraniłem. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. Nawet jeśli nie mogę, wciąż cię kocham...
     
Zaczęłam płakać. Chciałam jak najszybciej go przytulić, tylko.. Jak? 
-Wybaczam ci Leon. Kocham ci tak bardzo. To nie twoja wina,że umarłeś. Ważne, że powróciłeś. Bóg mnie nie opuścił. Tak bardzo tego pragnęłam... Ale.. Leoś, chciałabym cię przytulić.. Ale.. Ty jesteś zjawą.
-Musisz spróbować. Postaraj się. Poczuj mnie wyczuć. Musisz tylko uwierzyć, że możesz.
-Dobrze, spróbuję. - przybliżyłam się do Leosia, który rozłożył czule ramiona. Wiedziałam, że to nie przyjdzie mi łatwo, ale zawsze warto spróbować. Przypomniałam sobie jak pachnie, przypomniałam sobie dotyk jego skóry, wyobraziłam sobie jego uścisk. Brakuje mi tego. 
 Udało się. Harry zamknął mnie w swoich silnych ramionach. Niestety nie poczułam tego ciepła, które czułam kiedyś. Było mi bardzo zimno, gdyż Harry, którego teraz widzę to tylko kłębek jakiejś energii. Ale udało mi się go poczuć. To nie było takie trudne. Po chwili spojrzałam na niego. Moja twarz pobladła. 
-Violetta? Co się stało? Wyglądasz jak byś zobaczyła ducha. Hej nie płacz. Jest dobrze. Jestem tu...-
Pociągnęłam nosem.
-Jest dobrze. Tęskniłam za tobą. Nie chce znów walczyć. Życie jest na to za krótkie- powiedziałam, Leon pocałował moje mokre od łez policzki. 
-Czułem się taki zagubiony bez ciebie. Kocham Cię. A teraz spróbuj zasnąć.
-Prawdopodobnie chcesz pobyć z dziećmi sam.Pójdę do sypialni- uśmiechnęłam się. Leon szybko pokręcił głową.
-Chce, abyś została tu z nami. Połóż się obok nas. Dobranoc kochanie. Kocham cię.

W środku nocy zobaczyłam,że moja  matka stoi przed łóżkiem. Mówiła cichym głosem:
-Kochanie... Jestem bardzo dumna z tego, jaka jesteś i jak bardzo się troszczysz o swoją rodzinę. Zdecydowałam się wysłać tego młodego człowieka z powrotem do Ciebie. Jednak jest pewien haczyk...
Usiadłam na łóżku delikatnie, tak żeby nikogo nie obudzić.
-Jaki haczyk? Będzie cierpieć? Jeśli tak jest to, po prostu weź go z powrotem!
Mama westchnęła i delikatnie położyła dłoń na jej policzku. 
-Nie, skarbie. On nie będzie cierpiał. Jednak za trzy dni on wróci tam skąd przyszedł. Masz trzy dni z nim. Nie więcej, nie mniej. Kocham cię. Muszę już iść...

Pierwszą rzeczą jaką mogę zrobić to dziękować za spędzenie z Tobą czasu.Chciałabym odłączyć telefon, wyłączyć czas. Będę z Tobą w każdej sekundzie. Mów mi, że nadal mnie kochasz. Chciałabym robić to wszystko w każdy dzień, z Tobą.


Natalia rano wyszła do szkoły, a po południu poszłam ją odebrać. Nie powiedziałam jej, że Leon wrócił. Nie byłam pewna, jak na to zareaguje. 
Zawołałam Federico do sypialni.
- Wszystko w porządku? Przysięgam, że sprawdzałem co u Lucasa. Miałem na niego oko cały czas.
Zmusiłam się, aby się nie śmiać.
-Wszystko w porządku. Po prostu, coś chce ci powiedzieć, a bardziej ktoś... - powiedziałam, a on  zmarszczył brwi.
-Czemu tu pachnie piwem i papierosami?- nie wytrzymałam i się roześmiałam.
-Fede, to może głupio brzmieć, ale... Moja mama, przywróciła Leona do życia na trzy dni. Mamy trzy dni, aby z nim się pożegnać...
Chłopak przytulił mnie.
-Jesteś pewna, że on tu jest? Jesteś pewna, że mój przyjaciel żyje? O My Good. Muszę do zobaczyć! - był podekscytowany. Uśmiechnęłam się.
-On tutaj jest. Myślę, że jeszcze śpi. Nie chciałam go budzić, chodź.
Włoch ostrożnie podszedł do łóżka.
-Leon, jeśli się nie obudzisz powiem Natalii co robiłeś w jej wieku.
Leoś przeciągnął się i ziewnął.
-Federico zamknij się. Obudzisz Natalie. To trwało wieki, aby ukołysać ją do snu w nocy. Gdzie ona jest?
Nic nie odpowiedział tylko przytulił go.
-Natalia  jest w domu. Czy chcesz iść na obiad tylko ja i ty? Możemy pójść na kilka drinków?
Leon pokręcił głową.
-Za każdym razem, jak idziemy na kilka drinków to wracasz do domu pijany. Nie masz nic przeciwko bym spędził z Natalią troszkę czasu? Myślę, że to pozwoli jej poczuć się lepiej wokół mnie. Jeśli ci to przeszkadza, zrozumiem...
Federico cichutko westchnął.
-Nie mam nic przeciwko. Pójdę po nią. A tak poza tym, wyglądasz jak byś potrzebował więcej snu.
Fede poszedł po Natalie spokojnie idąc korytarzem. Dziewczynka niosła brata w ramionach. Zaschło jej w gardle, kiedy zobaczyła twarz taty. Podała Lucasa do mnie  i podbiegła do łóżka. Rzuciła mu się w ramiona.
-Myślałam, że nigdy się nie zobaczymy. Tęskniłam tak bardzo. Tatusiu, kocham cię.
Leon pocałował ją w czółko. 
-Jestem tu skarbie. Kocham cię. Rozmawiałem z mamą i spędzimy  cały wieczór i noc razem. Będziesz miała wolne od szkoły przez trzy dni. Co ty na to? Może pooglądamy jaki film?
    

Skinęła lekko głową, ale nie zwalniała swoje ukochanego tatusia z uścisku. Leon potargał jej włosy.
-Kochanie, naprawdę musisz mnie puścić. Wrócę na dół w zaledwie minutę.
Leon ubrał się w ciuchy przygotowane przeze mnie i zszedł do salonu, gdzie już mieliśmy wybrany film.
Po skończonym seansie postanowiłam położyć Lucasa do łóżeczka. Po chwili usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi prowadzących do pokoju synka.
-Hej- powiedział Leon, a ja się uśmiechnęłam. Odwzajemnił uśmiech. 
-Skarbie słuchaj. Nie chce, żeby to głupio brzmiało, ale... Co to za dziecko? Czy to Federico i twoje? Pasujecie do siebie. Fajnie,że jesteście razem...
Odwróciłam wzrok od niego. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy. 
-To jest twój syn- wyjaśniłam. Zamrugał oczami. 
-Violuś żartujesz prawda? Nie możemy mieć syna... Zostawiłem cię z dwójką dzieci...To niemożliwe- powiedział, a ja zaczęłam płakać.
-Violetto spójrz na mnie- poprosił. Wytarłam dłonią łzy i szepnęłam:
-Ma na imię Lucas. Urodził się sześć miesięcy temu. Nie wiem jak, ale coś...Coś nie mogę uwierzyć nadal, że tu jesteś. Myślałam, że jak się obudzę to już cię tu nie będziesz. Tylko trzy dni...
Leon spojrzał na synka.
-Mój synek... Mogę go potrzymać?-spytał, a ja skinęłam lekko głową i podałam mu go. Pocałowałam ciepłą główkę naszego maleństwa i przytuliłam ich obu. Przemoczyłam mu koszulkę łzami, ale go to nie obchodziło.
-Hej skarbie. Jetem tu. Cii...
_________________________________________________________

Leon wstał rano i poszedł do pokoju córki. Delikatnie potrząsnął ją za ramię.
-Córeczko... Możemy chwilę porozmawiać?
-Coś się stało tatusiu?- spytała. Leon uśmiechnął się. 
-Natalia, teraz jestem tutaj i kocham cię. Chce spędzić z tobą najwspanialszy czas, jaki może być nam dany. Chcesz mnie do snu dziś wieczorem? 
Kiwnęła głową i objęła go.
-Co masz na myśli mówiąc czas?  Zostajesz  tu przecież. Nie rozumiem...-Leon westchnął.
-Słońce, chciałbym, żeby to było takie proste. Mam tylko trzy dni. Tak mi przykro- z trudem wypowiedział te słowa.
Natalia ukryła twarz w torsie taty i zawołała:
-To nie jest fair! Proszę, nie odchodź.
Leon całował jej włosy.
-Tak mi przykro. Zawsze będę z tobą, na zawsze. Kocham cię. Pamiętaj, co powiedziałem nasze odciski palców nie znikają z życia, my nadal się  dotykamy. Teraz spróbuj zasnąć- powiedział zatroskanie.
-Zrobię wszystko, żeby cię tu zatrzymać- Natalia mruknęła zmęczonym głosem.
                                              ____________________________________________________________

Jeszcze nie wiem, czego żałuję bardziej - tego, że tylko kilka dni  spędziliśmy razem czy tego, że już nigdy takie dni nie nastąpią. 

Te trzy dni ofiarowane przez moją matkę były cudowne. Powróciło to co tak bardzo mnie dręczyło... Upewniłam  się, że miłość istnieje nawet po śmierci.

Może łatwiej byłoby zapomnieć o Nim , odrzucić każdą sekundę spędzoną z nim, wymazać z pamięci wszelkie cierpienia, których dostarczyła nam jego śmierć, połamać wszystkie płyty, spalić zdjęcia i prezenty od Niego, ale czy świadczyłoby to o mojej dojrzałości? Zdecydowanie nie. Ucieczka nie jest najlepszym rozwiązaniem, dojrzały człowiek zmierzy się z problemem jakim w tym przypadku jest śmierć. Mam już wszystko.  Brakuje mi jeszcze jednego elementu układanki. Jego. Ale tego elementu nie ma. I nigdy go nie znajdę.

Pojawił się na chwilę. Zostawił zapach swoich perfum w mojej pościeli. A kiedy się obudziłam jego już nie było. 

Po prostu umarł... Dał mi trzy dni i umarł... I powinnam napisać więcej jako dziewczyna, która straciła ukochanego. Ale On umarł.  Muszę zaakceptować to słowo i zacząć się do niego przyzwyczajać,  zresztą po raz kolejny...


---------------------------------------------------------------------------------------------------------
                       Na początek:

      Tego shot'a napisała Maja! ;)

Ona go napisała, a ja opublikowałam.
Nie miała czasu. :c
Opinie pozostawiam wam...
To pa!!! *-*

Melka :*** 






















wtorek, 10 grudnia 2013

Zmiany!!

Zmiany , Zmiany jak wynika z samego tytułu. Otóż zmieniłam wygląd bloga i ten post już się wcześniej pojawił  ale ktoś się na mnie uwziął i usuwa wszystko co napisze ( a mówiąc ktoś mam na myśli Melanie xd nie no żart)  heh. Jeśli to nie Melka proszę osobę która robi sobie z nas żarty żeby przestała!!!


Majka:)




A to za karę łe



Rozdział 6 ~Idę na koniec świata~ + wykreślanka część 4

Na początek: Włączaj głośniki i PAYPHONE

~Leon i Violetta, wrotkarnia~
~Violetta~
-Ja nic nie napisałem. - Oświadczył Leon. Nerwowo.
-Spoko tylko żartowałam. - Co mu miałam powiedzieć. Wyszłabym za wariatkę. Jeździliśmy później jeszcze godzinę ale ja wciąż myślałam o tajemniczym nadawcy listu i cały czas się wywracałam. Ale przez moje wywracanie ja i Leon mieliśmy ubaw. Później oddaliśmy buty/wrotki i udaliśmy się do domu. Wychodzimy i nagle szok! Jest już ciemno. Musimy szybko wracać bo tata...Czym ja się martwię przecież on wraca jutro rano z jej ~delegacji biznesowej~. I tak musimy szybko wracać, boję się ciemności.


-Powiem Ci coś. - Zaczął Leon.
-Ok
-Że ty.
-Że ja?
-Że Ciebie.
-Że mnie?
-Że bardzo.
-Że jak?
-Że bezgranicznie.
-Ale co?
-Sam nie wiem.
-Aha.-Taa i nasz dziwnyyyy dialog.

~20 minut później, dom Violetty~
~Violetta~
Jestem już przebrana w swoją piżamkę. Pójdę za chwile spać tylko jeszcze muszę się napić. Weszłam do kuchni i dostałam SMS'a od Leona.
~Co robisz?~ 
Napisał. Ja mu szybko odpisałam i usiadłam na krześle w kuchni.
~Idę na koniec świata~
Napisałam. Nim się obejrzałam dostałam kolejną wiadomość.
~Odprowadzę Cię~
Uśmiechnęłam się do komórki i odpisałam. Jaki on jest słodki.
~To za daleko~
Oo już napisał.
~Ja i tak pójdę~
Ooo. Jak już mówiłam jest w pełni słodki i to co napisał było bardzo romantyczne. Ale czas zakończyć te amory.
~To choć. A tak na serio to szłam do kuchni się napić~

~Następnego dnia~
~Leon~
Szedłem przez park rozmyślając o tym co się ostatnio wydarzyło. Violetta i list. No co miałem zrobić? Przecież nie powiem jej że to ja napisałem. Miałaby podejrzenia, a ja nie chcę zniszczyć tak pięknej przyjaźni tylko dlatego bo nie potrafię zatrzymać mojego uczucia do niej.
Sam nie wiem dlaczego to wysłałem. ~Chwila zapomnienia~ pomyślałem i wpadłem na Federico? Siedział skulony na murku przed studiem.
-Feder co ty tu robisz przecież masz zajęcia? Ty płaczesz?
-Nie nie płaczę tylko oczy nie się pocą, przecież faceci nie płaczą.
-Taa jasne ale o co chodzi?
-O nic-Uparcie zaprzeczał. Cały Federico. Nie wiem jak Violetta z nim wytrzymuje. Ale coś jest na rzeczy skoro ~Oczy mu się pocą~. Tak trzeba mu pomóc. 
-Mi możesz powiedzieć.
-Dobra! Dobra ale skończ już. Po prostu ja już tak dłużej nie mogę.
-Nie rozumiem. Czego nie możesz?
-Patrzeć jak ona mnie olewa.
-Ale kto?
-Ludmiła.-Ludmiła i Fede? Ten za przeproszeniem mało rozgarnięty Federico zakochał się w Ludmile? Nie powiem zachciało mi się śmiać ale zachowałem powagę.
-Kochasz ją?-Zapytałem
-Tak.-Odpowiedział bez zastanowienia.
-Na ile procent?-Ponownie zapytałem.
-99%
-A ten 1%?-Nie dawałem za wygraną.
-Nienawidzę jej.
-Dlaczego?
-Bo nie wie że ją kocham.
-To jej to powiedz. Proste.-Taka prosta rada. Ale dla nas facetów bardzooo trudna.
-Nie wiem. Może spróbuję. Dzięki Leon. Jesteś dobrym przyjacielem.-Powiedział i odszedł ja poszedłem.

~Natalia i Ludmiła, w domu Natalii~
~Ludmiła~

-To powiesz mi wreszcie o co chodzi?-Zapytała mnie Nata-moja najlepsza przyjaciółka. Siedzimy u niej w pokoju i wybieramy ubrania dla niej na jej pierwszą randkę. Ale jestem trochę zachwycona, trochę smutna. Zachwycona szczęściem jakie spotkało moją przyjaciółkę, a smutna bo nie wiem co się dzieje ze mną i Federico.
-Halo Ludmiła! Żyjesz jeszcze?
-Yyy co?-Zapytałam bo nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Tak myślałam. A tak w ogóle o co chodzi siedzisz i gapisz się w tą ścianę przez 10 minut. Powiesz mi wreszcie o co Ci jest?
-Co mi jest? Federico mi jest.
-Aaa ale przyznaj się tęsknisz za nim?-Zapytała podekscytowana Natalia.
-Może...
-Czyli tak!-Nie nie nie wiem. Co się ze mną dzieje. Mogłam po prostu powiedzieć nie. Nie to by nie wypaliło Nati wie kiedy kłamię.
-Nie...To nie tak.
-Dobra, dobra nie tłumacz się, tęsknisz i tyle!-Krzyknęła mi w twarz. No tak ale to była cała prawda.
-Wcale nie!- Teraz to krzyknęłam i rzuciłam w nią fioletową poduszką, a ona spadła z łóżka. Haha. I jednak poduszeczka działa na ciekawskie przyjaciółki. Muszę to zapamiętać przyda się jeszcze. Kiedy się podniosła powiedziała:
-Wcale tak!-Krzyknęła i walnęła we mnie tą samą poduszką, którą ja walnęłam ją. Auć! To bolało! Ale ja to Ludmiła. Wzięłam następną poduszkę i tak zaczęła się BITWA!
-Wcale nie!
-Wcale tak! Ja tak mogę cały dzień.-Oznajmiła.
-To dajesz! I nie, nie tęsknie!
-Tęsknisz! Jak by tak nie było to nie waliłabyś mnie tymi poduszkami!-Ja od razu odłożyłam poduszkę na jej miejsce i swoją minę typu ~Co złego to nie ja.~
-Al...-Natalia chciała coś powiedzieć ale jej komórka dała nam znak że przyszedł SMS.
-Gadaj mi tu. Kto to? Czyżby Romeo?-Zapytała podbiegając do niej i wydzierając jej komórkę z rąk.-Nie to od nieznanego.-Powiedziałam i ruchem palca odtworzyłam wiadomość. Było w niej zdjęcie.


Natalia do mnie podbiegła i wzięła swój telefon. Kiedy zobaczyła zdjęcie, zaczęła płakać jak malutkie dziecko.
-Zabiję tego gnojka. Nikt nie będzie ranił mojej przyjaciółki!-Wydarłam się na cały dom. Co to za człowiek? Umawia się z jedną, a całuję się z drugą?! Podły flirciarz! Przez niego moja Natusia płacze! O nie tak nie będzie jak go zobaczę dam mu w twarz!
-Nati. Co za podły gnojek! Ja się z nim rozprawię!-Krzyknęłam i udałam się do wyjścia.
-Lu gdzie tu idziesz? - Zapytała zrozpaczona.
-Muszę coś załatwić. Ale nie martw się niedługo wrócę.-Powiedziałam i wyszłam. Szłam prosto do Studia mówiąc po cichu jaki on jest głupi, nienormalny itd. Ludzie patrzyli się na mnie jak na wariatkę. Ale co mnie to! Teraz ważne jest dla mnie tylko szczęście mojej Nati. Weszłam do Studia. Chłopaki mieli teraz próbę. O ciekawie się zapowiada.
-Stop!-Krzyknęłam, a muzyka grana przez moich przyjaciół ucichła. Pss co ja gadam jakich przyjaciół? Tak przyjaciół i wroga, którego nienawidzę. Weszłam na scenę. Maxi grał czy co on tam robi na tym swoim laptopie. - Choć tu!- Krzyknęłam na niego. Chłopaki obserwowali mnie ze zdziwieniem. Ahh nie dziwię się im. Podszedł do mnie pełen obaw Max. Ja bez zastanowienia walnęłam mu z liścia. Jeden i drugi raz. Nikt nie będzie wykorzystywał mojej przyjaciółki! Nikt! Powtarzam. Nikt!
-Ludmiła co ty wyprawiasz!?-Krzyknął Pablo- nauczyciel i jednocześnie dyrektor naszej szkoły. Ja mu nie odpowiedziałam tylko wyszłam kiedy wychodziłam z sali, krzyknęłam mu prosto w twarz!
-Ja nic nie robię! Faceci to świnie i tyle!-Wyszłam. No dobra może odrobinkę przesadziłam. Wywalą mnie ze Studia. Co tam?! Przynajmniej ten palant ma za swoje. No ok Lu oddychaj. Wdech i wydech. Spokojnie już po wszystkim. Tak puściły mi emocję. Zdecydowanie. W mojej torebce coś zaczęło wibrować. To komórka. Wyjęłam ją i szłam dalej patrząc na wyświetlacz.
~Spotkajmy się w parku obok stawu.
Musimy pogadać.
Federico~
No tak tylko skąd ma mój numer? Nie ważne. Ale no stop on ma mój numer. Nie no Lu. On ma twój numer!? Pełnia szczęścia. Zdobył mój numer. Gdyby mu na mnie nie zależało nie interesował by się moim numerem. Szłam na umówione miejsce i zobaczyłam Federico opierającego się o drzewo.
-Po co tu miałam przyjść? Jeśli Ci na mnie zależy to mi powiedz, a nie rób mi nadziei!-Wydarłam się na niego oschle. No co niech wie że Ludmiła nie jest łatwą panienką.
-Chciałem pogadać.-Oznajmił.
-Ja też.
-Ty pierwsza.-Powiedział.
-Zakochałam się.-Walnęłam prosto z mostu. Popatrzył na mnie uważnie. prosto w moje oczy.
-Ty naprawdę się zakochałaś. Powiedz mi kto to. To mnie powinnaś kochać.-Czyli że chciał powiedzieć mi o tym.- Nie przepraszam nie wiem co we mnie wstąpiło.-Przeprosił mnie.
-Ale nie przepraszaj. Ty go dobrze znasz.
-To podaj mi chociaż inicjały.
-Tw.-Odpowiedziałam posłusznie.

(Teraz włączasz B_E_A_UTIFUL i jedziemy! )

-Nie mam pojęcia o kogo chodzi.-Powiedział i momentalnie posmutniał.
-Ty wariacie!-Krzyknęłam. On się uśmiechną i rzekł:
-Kocham Cię. - Zbliżył się do mnie i mnie pocałował.





To był mój pierwszy pocałunek w życiu. I to z ukochaną osobą. On ma takie miękkie i ciepłe usta. Teraz wiem że kocham Federico. Zakochać, a kochać to wielka różnica. Już będę szczęśliwa. Nareszcie. Mam przy sobie osobę, która mnie kocha i ja ją kocham. Już wiem co znaczą słowa ~Kochać i być kochaną~. Kiedy się od siebie oderwaliśmy powiedział:
-To chciałabyś zostać moją dziewczyną? Wiem że to za szybko, ale ja Cię naprawdę kocham. Bez Ciebie usycham, jak roślina bez wody. Kocham Cię.-Jego oczy były pełne nadziei. Nadziei w to że się zgodzę.
-Tak!- Krzyknęłam, a on wziął mnie na ręce i zaczął kręcić w kółko. - Ale mam jeden warunek.- Powiedziałam, a on dalej mnie kręcił.

-Jaki dla Ciebie zrobię wszystko.-Powiedział i odstawił mnie na ziemię. Chwycił w tali.
-Obiecaj mi że przy tobie będę szczęśliwa.
-Obiecuję.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
THE END
Ohh witam dziewczęta.
Taki krótki rozdział i nudny wiem.
Możecie pisać że jestem beznadziejna...
Ale Niko masz: FEMIŁE! <3
Tak też się cieszę.




Dobrze mi się pisze z perspektywy Lu. o.O
Dziwne co?
Jest i Leonetta. Tak wiem mało Leonetty ale za to jest wściekła Lu i biedna Naty.
Dobra bo jeszcze zapomnę.
Tamatataram
Wykreślanka!

Odpada 3 i 9




Kto teraz?
Ok kończę pa!

Melka :***

PS: Nie wiem kiedy Next.
PS: czekam na 10 obserwatorów będzie niespodzianka! Dla wszystkich. I nie Niko to nie będzie One Shot. ;p
PS: Dziś macie Muzykę i cieszyć mi się tu! xdxdxdxd
PS: Ps mi się skończyły xd

niedziela, 8 grudnia 2013

One Shot/Niespodzianka! Dla Nikoletty na jej rocznicę bloga. ~O zwykłym zauroczeniu zapomnisz, ale o prawdziwej miłości choć byś chciał NIGDY NIE UDA CI SIĘ ZAPOMNIEĆ~ część 2

...
-Śpiączka? Ale kiedy on się z tego wybudzi?-Zapytałam podnosząc wzrok na lekarza stojącego obok. On wzruszył ramionami i odparł:
-Nie wiadomo. Może dziś, może jutro, może za tydzień, może za miesiąc, może za rok.-Powiedział i odszedł. Ponownie zalałam się gorzkimi łzami. Planowaliśmy wspólną przyszłość i...Federico może wybudzić się za rok. Dlaczego to nie jest jakiś chory sen!? Dlaczego? Co ja takiego zrobiłam że przeżywam coś takiego?! Przecież zawsze byłam grzeczna. Nie robiłam nic złego. Nigdy! czemu to jemu to się przytrafiło? To właśnie powinnam leżeć na tym łóżku. Muszę być silna. Tak muszę. Muszę być silna i odważna dla niego.
-Przepraszam czy pani była tu całą noc?-Nagle zauważyłam nad moją głową jedną z pielęgniarek tego szpitala. Spytała ze zdziwieniem i oburzeniem kobieta.
-Tak.
-To pani chłopak?-pokiwałam twierdząco głową-Współczuję. Ale powinna teraz pani iść do domu, wyspać się, zjeść coś pożywnego i mogę panią z czystym sumieniem tu wpuścić z powrotem.-Powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach.-Niech pani idzie. Zaopiekuję się nim, tu nic mu nie grozi. Niech mi pani zostawi swój numer telefonu to gdyby się obudził zadzwonię.-Przekonywała mnie kobieta i wyjęła z kieszeni swojego roboczego " fartuszka " kartkę i długopis. Chwyciłam za przedmioty, zapisałam numer i udałam się do mieszkania. Weszłam do domu. Wszystko jest na swoim miejscu, a moje życie zmieniło się nie do poznania. Weszłam pod prysznic. Umyłam się i założyłam nowe ubrania. Koloru szarego i czarnego. Federico żyje, a ja mam wrażenie że mam żałobę. Weszłam do sypialni i otworzyłam szafkę, wyciągnęłam z niej dość spore pudło w, którym trzymam moje i Federico zdjęcia. Wzięłam do ręki parę i zaczęłam przeglądać fotografię. Wszystkie wspomnienia ożyły razem ze zdjęciami.

...
habla si puedes
grita que sientes
dime a quien quieres
y te hace feliz

si no puedes escuchar 
aunque insistas hablaré
si lo quieres mirame
y tus ojos hablaran tal vez
sentiras el amor e iras tras el
hablaras si tu verdad
te abrazara otra vez
...
Na tym zdjęciu uwieczniliśmy swoją pierwszą randkę.

Na tym Federico prezentuję mi swoją piosenkę.

Na tym jesteśmy my i nasi przyjaciele.

 Przyjaciele? Violetta. Wyjęłam komórkę z kieszeni i wybrałam numer do przyjaciółki. Federico to jej kuzyn powinna wiedzieć. Nie odbiera. Co co mam zrobić? Zadzwonię za godzinę. Położyłam się na łóżku i po chwili udałam się do krainy Morfeusza.
Idę szpitalnym korytarzem i pytam brązowookiej pielęgniarki w, której sali leży mój ukochany. -74-. Odpowiada posłusznie. Ja udaję się na trzecie piętro w poszukiwaniu sali mojego chłopaka. Kiedy stoję przed salą widzę lekarzy wychodzących z sali. -Przykro mi- Odpowiada jeden z nich. Nie bardzo rozumiem o co chodzi. Wchodzę i widzę...Mój chłopak już nie jest podpięty do maszyn, leży, nie rusza się, jest przykryty po czoło białą kołdrą.
-Nie!-Wzięłam głęboki wdech i wstałam z łóżka. Ubrałam buty i poszłam do kuchni, chwyciłam pierwszy, lepszy owoc ze stołu i pobiegłam do szpitala. W drodze powtarzałam sobie - To tylko koszmar - ale zdałam sobie sprawę że moje życie to koszmar. Wbiegłam do szpitala i zatrzymałam się przed salą. Słyszę z niej jakieś odgłosy. Powoli otwieram drzwi i widzę Violettę mówiącą do Federico. Ona podbiega do mnie i mnie przytula z całej siły. Z moich i jej oczu wypływają łzy. Łzy smutku i cierpienia. Violetta jest moją najlepszą przyjaciółką. Jest ode mnie rok starsza i mieszka ze swoim narzeczonym Leonem.
-Ale skąd.-Zapytałam nie odrywając się od niej. Ona podniosła swoje zapłakane oczy na moją twarz.
-W telewizji był przedstawiony wypadek. Film został odtworzony z kamery na lampie. Był tam wypadek Federico, później jak ty do niego przybiegasz. Powiedzieli że znaleźli sprawcę wypadku, był pod wpływem narkotyków. Nie prędko wyjdzie z więzienia. -Wyszlochała mi proso w twarz.
-To tak boli.-Powiedziałam przyjaciółce, ona jeszcze bardziej się do mnie przytuliła.
-Wiem.-Odparła po chwili.-Wiem. Rozumiem ten ból. Leon za chwilę będzie tu z resztą.-Powiedziała cichutko patrząc na Fede.

***

Federico jest już w śpiączce trzeci tydzień. Jest jak roślina. Codziennie odwiedzam go ja i ktoś z naszych przyjaciół tym razem była to Violetta. Są dla mnie ogromnym oparciem. Wspierają mnie, pocieszają, rozumią ból. Minęło tyle czasu, a dalej nie wiem co mam o tym myśleć. Moje całe szczęście leży w bezruchu na łóżku i co mam zrobić? Patrzeć na to jak powoli umiera. Problem polega na tym że ja nic nie mogę zrobić. Nie chcę żeby umierał. Chcę żeby się obudził i wszystko wróciło do normy. Tak bardzo pragnę się do niego przytulić, pocałować ale nie mogę! Tak mi go brakuje niech on już się obudzi. Musiałam pójść do łazienki. Szłam powoli do wyznaczonego celu znajdującego się na samym końcu korytarza ale ujrzałam kobietę, a właściwie dziewczynę mniej więcej w moim wieku. Płakała, wtedy przypomniało mi się kiedy ja byłam w tej samej sytuacji. Chciałam jak najszybciej o tym zapomnieć więc dalej szłam na nic nie zwracając uwagi. Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiła się obok mnie Violetta.
-Ludmi Federico poruszył ręką!-Krzyknęła uradowana sytuacją. Ja od razu pobiegłam do jego sali drogę do niej znałam już na pamięć. Ale to nie ważne, ważny jest teraz tylko Federico.
-Kochanie...

***
Otworzyłam oczy. Teraz to leżę na tym łóżku szpitalnym, a obok mnie jest zapłakana Violetta.
-Co się stało.-Spytałam patrząc na szatynkę ona dopiero teraz podniosła na mnie swe zapłakane oczka, a na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
-O jak dobrze że się obudziłaś. Ludmi myślałam że się już nigdy nie obudzisz.-Odparła i się do mnie przytuliła.
-Ale co się stało?-Powiedziałam zdezorientowana.
-Zacznę od początku. Byłyśmy w parku i poszłyśmy na fontannę kiedy weszłyśmy ty się poślizgnęłaś i upadłaś. Uderzyłaś głową o beton i straciłaś przytomność.-Oznajmiła. Co się stało? Czyli to wszystko to był sen. Wiedziałam że to będzie sen. Pewnie Federico się martwi. Ale gdzie on jest?
-Aha ale gdzie Federico?-Zapytałam.
-Jaki Federico?
-Jak to jaki? Przecież to twój kuzyn.-Rzuciłam.
-Ja nie mam kuzyna Federico.-Czyli co? Federico też był moją wyobraźnią.
-Co? Ale ja...I on...I ty...I Leon.
-A właśnie dałam Leonowi klucze do twojego mieszkania za chwilę tu będzie.-Powiedziała szatynka.
-A gdzie Federico-Zapytałam ponowie.
-Ludmiła o kim ty mówisz nie ma żadnego Federico. Zawołać lekarza?-Zapytała.
-Nie. Nikogo nie wołaj. Wszystko ok ale mam jeszcze dwa pytania. Jaki teraz jest rok i ile mamy lat?
-2013 i ty 18, a ja 19. Ludmiła, a pamiętasz chociaż dzieciństwo.
-Tak.

~Narrator~
Mijały lata, brązowo oka piękność, mimo wszystko nigdy nie znalazła sobie swojego wymarzonego ukochanego. Szła przez życie myśląc tylko o jej
" ukochanemu" ze śpiączkowego snu. Potrafiła całe dnie usiedzieć przy oknie wpatrując się przez szybę, nigdy go nie zobaczyła ale zawsze pozostawała jej nadzieja. Zawsze idąc ulicą rozglądała się za swoją drugą połówką ale nic. Razem ze snem czar prysł. Choć w jej życiu spotkało ją wiele przygód nigdy o nim nie zapomniała.

Taka jest prawda:
O zwykłym zauroczeniu zapomnisz, ale o prawdziwej MIŁOŚCI choć byś chciał NIGDY NIE UDA CI SIĘ ZAPOMNIEĆ.

Nie realna ale miłość...

---------------------------------------------------------------------------------------------
Tamtararamtamtam! o.O
KONIEC!
To końcówka OS dla Nikusi <333
Mam nadzieję że Shot wam się podobał. *-*
No co mówiłam że będzie krótki.
Po za tym dodaję dopiero teraz bo brak prądu przez kogo? 
Przez Ksawerego, który dalej mi wieje! xd
Wam też?
Spróbuję jutro napisać rozdział. Najpóźniej opublikuję go we wtorek.
Co wy na to???
Szykuję niespodziankę dla 10 obserwatora.
Obiecuję! Z ręką na sercu. ( bo już ją mam ale ciii )

UWAGA! UWAGA!
Do Nikoletty-sprawdź skrzynkę pocztową, napisałam Ci i proszę o odpowiedź.( To znaczy za chwilę wyśle xd )
To papa!

Pozdrowionka dla was wszystkich, którzy czytają! :*
Melka :***